W niewielkim miasteczku na Pojezierzu mieszkał policjant. Komenda jego należała do nielicznych w kraju, gdzie nie wnoszono wielu spraw. Nie dlatego, że nikt nie ufał tamtejszej władzy, ale raczej z powodu braku większych rozbojów, kradzieży czy jakichkolwiek innych przestępstw. Policjant wiódł więc całkiem spokojny żywot. Nie podejrzewał nawet, że sytuacja ulegnie jakiejkolwiek zmianie, w związku z czym stopniowo tracił swoją czujność, od czasu do czasu tylko ją zwiększając, kiedy na terenie miasteczka zauważał całkiem nowe i ? w jego mniemaniu ? podejrzane twarze. Pewnego dnia jednak jego życie wywróciło się do góry nogami. Żona, którą bardzo kochał, uległa wypadkowi na miejscu pracy. Pierwsza pomoc, której jej udzielono, okazała się jednak na szczęście wystarczająco sprawna i dobra, aby kobieta szybko wyzdrowiała. Co się okazało? Można się tego domyślić ? zakład, w którym pracowała nie przestrzegał podstawowych zasad bezpieczeństwa. Nie była w nim nigdy przeprowadzana ocena ryzyka zawodowego, w związku z czym pracownicy nie do końca wiedzieli, na co mogą sobie pozwolić, a na co nie. Żona policjanta uległa więc wypadkowi, bo była przez swojego szefa nieuświadomiona co do różnorakich zagrożeń związanych z jej zajęciem. Policjant się zdenerwował i wymógł na pracodawcy żony, aby właśnie takie badania jak ocena ryzyka miały miejsce w jego przedsiębiorstwie co pół roku. W ten sposób, dzięki interwencji służb porządkowych, inni pracownicy zakładu zostali ochronieni przed niepotrzebnymi urazami zdrowotnymi.
O pewnym policjancie